top of page

Jak wybrać temat pracy licencjackiej lub magisterskiej (i promotora)?

Od czego w ogóle zacząć?

Od siebie. Serio. Cofnij się myślami do pierwszego roku studiów i przeleć w głowie wszystkie wykłady, ćwiczenia, praktyki, zajęcia terenowe, warsztaty. Przy których tematach miałeś efekt: „o, to ciekawe!”, „o, to fajne!”, „o, chciałbym o tym więcej poczytać”? To właśnie tam kryje się twój trop. Dobre tematy prac licencjackich i magisterskich nie biorą się z powietrza ani z losowania w dziekanacie – rodzą się z autentycznej ciekawości.

A może temat jest bliżej, niż myślisz?

Pomyśl, co cię fascynuje w życiu społecznym i w świecie wokół ciebie. Czy kręcą cię relacje międzyludzkie i wspólnotowość? A może interesuje cię lokalność albo globalizacja? Może masz fioła na punkcie filmów dokumentalnych, Netflixa, książek dla dzieci, aktywizmu społecznego albo zjawisk z pogranicza ludowości i nowoczesności? Wolisz poznawać świat dorosłych, dzieci a może instytucje? Czasem temat pracy rodzi się właśnie z prywatnych zainteresowań – i w tym nie ma nic złego. Wręcz przeciwnie: im bardziej cię temat ciekawi, tym większa szansa, że nie znienawidzisz swojej pracy po pierwszym rozdziale.

Niech to będzie przygoda

Pisanie pracy dyplomowej – czy to licencjackiej, czy magisterskiej – to nie kara. To może być naprawdę fajna przygoda – wiem, co mówię. Kiedy pisałam swoją magisterkę „Żeszczynka jako Mała Ojczyzna. Biografia środowiska”, to była największa naukowa przygoda mojego życia studenckiego. Wciągała mnie tak, że gadałam tylko o niej.  Do dziś jestem z niej dumna, bo poświęciłam kawał życia czemuś, co mnie autentycznie fascynowało. Pozwól sobie na to samo. Niech twoja praca będzie czymś, z czego będziesz dumny.

Jak wybrać promotora?

Zastanów się, który z twoich wykładowców mówił w sposób, który cię wciągał. Kto prowadził przedmiot, na który chciało ci się przychodzić? Kto potrafił tłumaczyć rzeczy trudne w prosty sposób, a jednocześnie z pasją? To dobry punkt startu.


Potem zrób szybki research – sprawdź, czym ten wykładowca zajmuje się naukowo (podpowiedź: wpisz jego nazwisko w Google Scholar). Niestety czasem to, co wykłada, nie pokrywa się z tym, o czym pisze. Jeśli okaże się, że macie wspólne zainteresowania badawcze – bingo. Masz promotora, z którym nie tylko da się pracować, ale też pogadać. A dobry promotor, to skarb!



A co z literaturą?

Masz już swój pomysł na temat? Wpisz go w Google Scholar (to taka wyszukiwarka dla naukowców). Jeśli wyskoczy ci zero wyników – to kiepsko. To znaczy, że temat jest podejrzanie pusty. Może za świeży, może mało badany, a może… po prostu z jakichś powodów niepodejmowany (bo na przykład jest niesprawdzalny, albo wewnętrznie sprzeczny). Jeśli natomiast wyskoczy ci tysiąc publikacji i połowa ma tytuł identyczny z twoim pomysłem – też źle. Temat jest już przeorany wzdłuż i wszerz. Złoty środek? Kilkanaście, kilkadziesiąt źródeł, które pozwalają ci zbudować własny pomysł, który wpisze się w szerszy kontekst badawczy i uzupełni to, co już zostało opisane.


Rozeznanie w literaturze jest też ważne po to, żeby nie złapać się w inne sidła. Jeśli bowiem Twój temat okaże się zbyt obszerny (tak obszerny, że nawet od doświadczonego naukowca wymagałby pracy całego życia), to ugrzęźniesz i nigdy nie skończysz. Z drugiej strony, temat nie może być zbyt wąski – bo skończyłbyś pracę po kilkunastu stronach, a to zdecydowanie za mało. Już przy przeglądzie literatury warto więc sprawdzić, czy temat jest proporcjonalny do czasu i możliwości, jakie masz na napisanie pracy licencjackiej lub magisterskiej.

A jak jest z literaturą anglojęzyczną?

Nie bój się jej. Po pierwsze – większość współczesnej nauki i tak toczy się po angielsku. Wielu polskich naukowców publikuje w zagranicznych czasopismach, a i w Polsce są renomowane pisma naukowe wydawane wyłącznie w języku angielskim. Chcesz być naukowcem - piszesz i czytasz po angielsku. Od tego nie uciekniesz.

Po drugie – tłumacze online i AI naprawdę potrafią pomóc (pod warunkiem że zawsze i kilkukrotnie sprawdzasz efekty ich pracy - to naprawdę bardzo ważne, bo głupio jest być wrzuconym w maliny przez sztuczną inteligencję).

Po trzecie – literatura anglojęzyczna wygląda w bibliografii bardzo dobrze i jest dodatkowo punktowana. Pokazuje, że sięgasz po wiedzę światową, a nie tylko po to, co najbliżej na półce.

Co jeśli mam pomysł „z kosmosu”?

To świetnie! Przyjdź z nim do promotora i zapytaj: czy tak można? Nie masz pojęcia, jak „odjechane” badania prowadzą studenci, doktoranci, a nawet samodzielni naukowcy. Od analizy memów po badania społeczności w grach online. Spójrz na listy laureatów Ig Nobli – świat nauki naprawdę lubi nieszablonowe myślenie.

A jeśli promotor nie jest przekonany?

Nie obrażaj się. Przygotuj argumenty. Pokaż, że:

  1. temat jest nowatorski,

  2. masz dostępną literaturę,

  3. temat ma związek z twoim kierunkiem studiów (tak, praca z pedagogiki musi być o pedagogice – nawet jeśli bardziej fascynuje cię farmacja albo chemia organiczna).


Promotorzy cenią studentów, którzy wiedzą, o czym mówią. Pokaż, że wiesz, co robisz – i zyskasz szacunek oraz wsparcie.

Najczęstsze błędy przy wyborze tematu pracy licencjackiej i magisterskiej oraz promotora

  • Temat „bo łatwy”, "bo tak wypada" a nie ciekawy – wybierasz coś, co wydaje się szybkie do napisania, zamiast iść za własną ciekawością. Po kilku rozdziałach praca staje się męcząca i zniechęcająca.

  • Brak sprawdzenia literatury – nie wiesz, czy ktoś już wszystko napisał albo czy w ogóle istnieją źródła. Efekt? Temat może być albo przeorany, albo pusty.

  • Brak związku z kierunkiem studiów – fascynuje cię coś kompletnie niezwiązanego z Twoją dziedziną? Trudno będzie napisać pracę dyplomową, która spełni wymagania programu, co więcej, taka praca może zostać zakwestionowana przez recenzenta.

  • Wybór promotora przypadkowo – bo był wolny termin, albo znajomi polecili, bo „łatwo zaliczyć”. To często kończy się brakiem wzajemnego zrozumienia, czasem brakiem wsparcia merytorycznego i chaosem w pracy.

  • Zbyt szeroki lub zbyt wąski zakres – temat może być tak szeroki, że nie wystarczyłoby życia, żeby go ogarnąć, albo tak wąski, że nie da się zrobić sensownej analizy.

  • Zbyt długie zwlekanie z decyzją – czekasz, aż temat „sam się znajdzie”. Nie znajdzie się – trzeba aktywnie wyłapać swój trop i przetestować go u promotora.

Na koniec

Temat pracy i wybór promotora to decyzje, które mogą zaważyć na tym, czy ten etap studiów zapamiętasz jako stres, czy jako przygodę. Zrób wszystko, żeby było to drugie. Bo naprawdę nie ma nic fajniejszego niż moment, kiedy siedzisz nad swoim tekstem, wiesz, że to twoje – i myślisz sobie: „Kurczę, to jest dobre”.

-------------------------------- Pamiętaj, że piszę ten tekst jako pedagog społeczny i promotor prac z pedagogiki. Mam doktorat z nauk społecznych, więc dobrze orientuję się w realiach kierunków społecznych i humanistycznych. Warto jednak pamiętać, że na innych kierunkach – zwłaszcza ścisłych – cały proces wyboru tematu i promotora może wyglądać nieco inaczej. Chociaż dzielę się tutaj perspektywą praktyka z obszaru nauk społecznych, to myślę, że wiele z tych wskazówek można z powodzeniem przełożyć na inne dziedziny.





 
 
 

Komentarze


bottom of page